wtorek, 11 marca 2014
niedziela, 2 marca 2014
Od Korrandry
Obudziłam się wcześnie rano, jak to zwykle robiłam. Rozglądnęłam się dookoła. Niedaleko mnie spokojnie pasł się Vasemir. Podniosłam się z ziemi na której spałam i podeszłam do konia.
- Cześć mały - uśmiechnęłam się do konia kreśląc koła na szyi zwierzęcia. Ten głośno wypuścił powietrze w moje włosy, zarżał donośnie i pogrzebał kopytem w ziemi.
- Chcesz już jechać ? - zaśmiałam się. Zarzuciłam sobie na ramie torbę w której nosiłam najpotrzebniejsze rzeczy, przytroczyłam sobie całą moją broń, założyłam Vasemirowi ogłowie i wskoczyłam na jego grzbiet. Nie posiadałam siodła, ani też nie potrzebowałam go. Z początku jechaliśmy stępem lecz po chwili popędziłam konia do galopu. Vasemir wierzgnął z radości i pognał przez łąki powoli przechodząc w cwał. Jechaliśmy tak nie długi czas, aż zobaczyłam jakieś miasteczko. Skierowałam konia w jego stronę. Galopem wjechałam przez otwartą bramę na dziedziniec miasta. Vasemir stanął dęba zatrzymując się, a ja zeskoczyłam zgrabnie z jego grzbietu. Zaraz też zobaczyłam śpiesznie idącą w moją stronę elfkę.
(Imarsil ?)
Subskrybuj:
Komentarze (Atom)