piątek, 26 czerwca 2015
środa, 24 czerwca 2015
piątek, 12 czerwca 2015
Od Fina
Obudziłem się na drzewie,czyli dzień jak co dzień. Pierwsze co zrobiłem to poszedłem znaleźć coś do jedzenia i do picia. Niedaleko od mojego miejsca "zamieszkania" był strumień, który miał nieskazitelnie czystą wodę. Dosłownie 17 minut spacerkiem. Szedłem w ciszy jak zwykle. Gdy dotarłem uklęknąłem obok źródła wody, napiłem się trochę i przemyłem sobie twarz. Rozejrzałem się po okolicy i dostrzegłem małą jabłonkę z jeszcze zielonymi jabłkami. Postanowiłem trochę jej pomóc i samemu na tym skorzystać.
-Jesteś sama w środku lasu?-skierowałem pytanie do jabłonki, delikatnie dotykając ją po pniu-Nie martw się, wiem jak to jest.-Kucnąłem obok niej i zacząłem rozmowe, delikatnie głaszcząc jej korę-Jest Ci ciężko i masz już dość,najchętniej byś się poddała i odeszła-westchnąłem lekko-Ale nie rób tego. Musisz im wszystkim-wskazałem na resztę lasu-pokazać, że jesteś silna i mimo, że samotna to możesz wszystko-Rozmawiałem tak z jabłonią, aż do momentu, gdy jej owoce zaczęły zmieniać barwę z zielonych na czerwone. Wtedy zadowolony poprosiłem ją o jeden owoc. Jedno najbardziej czerwone i soczyste jabłko delikatnie spadło na moją dłoń.
-Dzięki-szepnąłem. W tym samym momencie usłyszałem jakiś szmer w krzakach. Chwile potem wyłoniła się jakaś postać
-Hej, jak to zrobiłeś?-spytała rudowlosa elfka
-Nie Twój interes.-odrzekłem-potrzebujesz czegoś czy możemy już zakończyć rozmowe?
-Oooo widze twarda sztuka z Ciebie-zaśmiała się- Mieszkasz w okolicy?Gdzie Twoja rodzina?-spytała zaciekawiona
-Nie potrzebuje rodziny-odpowiedziałem-jestem podróżnikiem
-Podróżnik, który od dłuższego czasu mieszka na drzewie?
-Skąd Ty do....-przerwałem-jasnej to wiesz?
-Wiem prawie o wszystkim co się dzieje wokół mojego miasta-odparla uśmiechnięta
-Nie muszę znać Twojego życiorysu-odrzekłem i odwróciłem się do niej tyłem-Będziesz dalej marnować mój czas?
-Jeżeli przyjęcie Cie do mojego miasta jako strażnika uważasz stratą czasu...-Zaciekawiła mnie jej propozycja. Co prawda nie przepadałem za ludźmi, ale może w końcu znalazłbym swoje miejsce.Przecież nie musiałbym rozmawiać z innymi. Strzegłbym tylko miasta w wyznaczonych godzinach,reszte dnia spędzałbym według własnego planu
-Prowadź-powiedziałem krótko
-Jesteś sama w środku lasu?-skierowałem pytanie do jabłonki, delikatnie dotykając ją po pniu-Nie martw się, wiem jak to jest.-Kucnąłem obok niej i zacząłem rozmowe, delikatnie głaszcząc jej korę-Jest Ci ciężko i masz już dość,najchętniej byś się poddała i odeszła-westchnąłem lekko-Ale nie rób tego. Musisz im wszystkim-wskazałem na resztę lasu-pokazać, że jesteś silna i mimo, że samotna to możesz wszystko-Rozmawiałem tak z jabłonią, aż do momentu, gdy jej owoce zaczęły zmieniać barwę z zielonych na czerwone. Wtedy zadowolony poprosiłem ją o jeden owoc. Jedno najbardziej czerwone i soczyste jabłko delikatnie spadło na moją dłoń.
-Dzięki-szepnąłem. W tym samym momencie usłyszałem jakiś szmer w krzakach. Chwile potem wyłoniła się jakaś postać
-Hej, jak to zrobiłeś?-spytała rudowlosa elfka
-Nie Twój interes.-odrzekłem-potrzebujesz czegoś czy możemy już zakończyć rozmowe?
-Oooo widze twarda sztuka z Ciebie-zaśmiała się- Mieszkasz w okolicy?Gdzie Twoja rodzina?-spytała zaciekawiona
-Nie potrzebuje rodziny-odpowiedziałem-jestem podróżnikiem
-Podróżnik, który od dłuższego czasu mieszka na drzewie?
-Skąd Ty do....-przerwałem-jasnej to wiesz?
-Wiem prawie o wszystkim co się dzieje wokół mojego miasta-odparla uśmiechnięta
-Nie muszę znać Twojego życiorysu-odrzekłem i odwróciłem się do niej tyłem-Będziesz dalej marnować mój czas?
-Jeżeli przyjęcie Cie do mojego miasta jako strażnika uważasz stratą czasu...-Zaciekawiła mnie jej propozycja. Co prawda nie przepadałem za ludźmi, ale może w końcu znalazłbym swoje miejsce.Przecież nie musiałbym rozmawiać z innymi. Strzegłbym tylko miasta w wyznaczonych godzinach,reszte dnia spędzałbym według własnego planu
-Prowadź-powiedziałem krótko
Subskrybuj:
Komentarze (Atom)