wtorek, 21 lipca 2015
Nieobecność
Ze względu na mój wyjazd opowiadania nie będą wstawiane. Nie oznacza to jednak, że nie możecie ich wysyłać. Podobnie z dołanczaniem do bloga. Możecie mi wysyłać formularze jednak wszystko wstawię po powrocie (30.07).
środa, 15 lipca 2015
Od Greeny C.D.
Ostre kły Wilka wbiły się w brzuch stojącego dęba pegaza. Cometha zarżała przenikliwie i zanim runęła w bok zdężyła jeszcze kopnąć przednim kopytem potwora w głowę.
- Nie! - wrzasnęłam tylko patrząc na zbliżające się do mnie kamienie. Nic już nie zdążyłam zrobić.
Zemdlałam.
Kiedy się obudziłam leżałam na kamieniach obok jeziora. Dokładnie w tym samym miejscu w którym przewróciła się Cometha. Właśnie...Cometha! Gdzie ona była? Rozejżałąm się ale nigdzie nie dostrzegłam śladu zwierzęcia. Wilka też nigdzie nie było. Na ziemi leżało za to kilka piór oraz prowizoryczne juki. Podnisłam się z jękiem ponieważ lewa posiniaczona noga bolała gdy przeniosłam na nią ciężar. Wytarłam krew z rozciętego policzka i powoli podeszłam do piór. Były wśród nich tylko czarne pióra ale ze względu na inny kształt rozróżniłam wśród nich pióra pegaza i Wilka. Spojrzałam w lewo i dostrzegłam na ziemi odciski kopyt, a dalej na kamieniu ślady pazurów oraz krwi...błękitnej krwi. Na dalszych kilku kamieniach również zobaczyłam ślady błękitnej krwi. Wzięłam bagarze i kuśtykając poszłam za nimi. Wyglądało to tak jakby krwawiący potwór nie miał siły ustać na łapach więc opierał się o kamienie ale mimo to uciekał dalej. Na ziemi nadal widniały ślady kopyt oraz dziwne podłużne śłady jakby Wilk powłóczył łapami prowadzące do wielkiej skały i skręcające za nią w prawo. Za zakrętem dostrzegłam Comethę! Pegaz leżał na trawie ze zwiniętymi skrzydłami. Na mój widok zarżała i spróbowała się podnieść ale uniemożliwiła jej to krwawiąca noga.
- A gdzie Wilk? - zastanawiałam się na głos. W tym momencie dostrzegłam na ziemi te same podłużne ślady oraz plamy błękitnej krwi na kamieniach i trawie prowadzące gdzieś dalej między skały. Uciekł. Co za tchórz!
C.D.N.
- Nie! - wrzasnęłam tylko patrząc na zbliżające się do mnie kamienie. Nic już nie zdążyłam zrobić.
Zemdlałam.
Kiedy się obudziłam leżałam na kamieniach obok jeziora. Dokładnie w tym samym miejscu w którym przewróciła się Cometha. Właśnie...Cometha! Gdzie ona była? Rozejżałąm się ale nigdzie nie dostrzegłam śladu zwierzęcia. Wilka też nigdzie nie było. Na ziemi leżało za to kilka piór oraz prowizoryczne juki. Podnisłam się z jękiem ponieważ lewa posiniaczona noga bolała gdy przeniosłam na nią ciężar. Wytarłam krew z rozciętego policzka i powoli podeszłam do piór. Były wśród nich tylko czarne pióra ale ze względu na inny kształt rozróżniłam wśród nich pióra pegaza i Wilka. Spojrzałam w lewo i dostrzegłam na ziemi odciski kopyt, a dalej na kamieniu ślady pazurów oraz krwi...błękitnej krwi. Na dalszych kilku kamieniach również zobaczyłam ślady błękitnej krwi. Wzięłam bagarze i kuśtykając poszłam za nimi. Wyglądało to tak jakby krwawiący potwór nie miał siły ustać na łapach więc opierał się o kamienie ale mimo to uciekał dalej. Na ziemi nadal widniały ślady kopyt oraz dziwne podłużne śłady jakby Wilk powłóczył łapami prowadzące do wielkiej skały i skręcające za nią w prawo. Za zakrętem dostrzegłam Comethę! Pegaz leżał na trawie ze zwiniętymi skrzydłami. Na mój widok zarżała i spróbowała się podnieść ale uniemożliwiła jej to krwawiąca noga.
- A gdzie Wilk? - zastanawiałam się na głos. W tym momencie dostrzegłam na ziemi te same podłużne ślady oraz plamy błękitnej krwi na kamieniach i trawie prowadzące gdzieś dalej między skały. Uciekł. Co za tchórz!
C.D.N.
Subskrybuj:
Komentarze (Atom)