Wstałam rano i postanowiłam się przejść. Nic się nie działa więc zawołałam mojego smoka Wind.
- Hej kochana. - powiedziałam.
- Witaj, jestem Ci potrzebna?
- Nie chciałam tylko miło spędzić czas. Mogłabyś mnie tam zabrać?
Wskazałam jej klif z widokiem na morze.
- Jasne!
Wsiadłam na Wind i poleciałyśmy. "Na jej grzbiecie wszystko wydaje się piękniejsze" pomyślałam i przymknęłam oczy. Gdy dotarłyśmy patrzyłyśmy na piękne wieczorne morze.
- Zobacz tam - wskazałam jej jakieś miasto. - Co to jest?
- Nie wiem
Chwilkę później zza krzaków usłyszałam jakieś szmery i kazałam Wind się schować.
- Kim jesteś? Odpowiedz mi! - powiedziałam do istoty schowanej za krzakami.
- Witam cię - powiedziała wychylająca się zza krzaków elfka. - Jestem Imarsil, a ty?
- Ksandia, jestem Vaskotką.
- Ooo, to zapraszam cię do Dellon.
- Do czego?
- Dellon, to moje miasto o tam - wskazała mi miasto, któremu się przyglądałam.
- A moja towarzyszka też może się wybrać?
- Tak a gdzie ona jest?
- Za Tobą
Elfka odwróciła się i zobaczyła smoka.
- Aaaaaaaa - krzyknęła i odleciała kawałek.
- Spokojnie, ona nie jest groźna.
- Ale to smok!!
- Tak, ale jest miła, no dobrze chodźmy do miasta.
- Dobrze.
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz