niedziela, 10 sierpnia 2014

Od Imarsil

    Nareszcie... Dellon zaczęło się rozrastać! Co prawda liczyło niewielu mieszkańców...właściwie to trójkę, ale pomijając ten fakt wiedziałam, że to się zmieni. I to już wkrótce. Niestety coś mnie niepokoiło w tym całym smoku Kath. Nie wiedziałam jeszcze, że czekają mnie większe zmartwienia. Zamknęłam oczy i zasnęłam.
    Przez olbrzymie okna do mojej komnaty sypialnej  wpadły jasne promienie słoneczne wybudzając mnie ze sny. Od razu podniosłam się i przetarłam zaspane oczy. Nie pamiętałam co mi się śniło, ale nie traciłam czasu na zastanawianie się nad tym. Dziś kolejny dzień! Może zawita do Dellon kolejny mieszkaniec?
    Zgrabnie zeskoczyłam z wysokiego łoża i przeciągnęłam się. Rozprostowałam skrzydła i włożyłam pierwszą lepszą suknię wiszącą w mojej garderobie. Zbiegłam po schodach na dół do komnaty jadalnej. Było tam tak pusto i cicho. Żadnych, dworzan, żadnych kucharzy, żadnych służących. No ców...trzeba było sobie radzić samemu. Pstryknęłam palcami i na wielkim stole pojawił się obrus, kilka wspaniałych potraw nadających się na królewskie śniadanie, oraz talerz, sztućce i serwetka dla jednej osoby. Krzesło samo się odsunęło, a ja westchnęłam i usiadłam.

    Dzień był piękny, słoneczny i pogodny. Jak to często bywa w lecie było wręcz gorąco. Moja zwiewna kolorowa suknia ciągnęła się za mną gdy szłam przez pusty rynek brukowany białą kostką. Gdzieś w oddali słyszałam piękną melodię Mycach niosącą się po całym dziedzińcu. Wszystko byłoby super gdyby nad moją głową nie pojawił się nagle jakiś cień. Spojrzałam w górę i gdybym nie była królową, której wielu rzeczy nie wypada, krzyknęłabym. Tuż nade mną leciał czarny smok. Zamknęłam oczy ale ten nie wylądował. Obok mnie wylądowała za to dziewczyna o jasnych włosach, jasnej cerze, czarnym stroju i skórzanej kurtce. Smok poleciał dalej i przysiadł na jednej z zamkowych wierz. Niestety zrobił to na tyle niezdarnie, że dachówki posypały się, a w dachu powstała niewielka dziura. Smok zdziwiony odleciał by usiąść na murze, tym razem nie czyniąc szkód.
- Oj - dziewczyna skrzywiła się. Była to oczywiście Kath. - Przepraszam.
Przez moment byłam załamana, ale zaraz odpowiedziałam.
- Nic nie szkodzi... - westchnęłam i znowu pstryknęłam palcami. Dziura w dachu załatała się z powrotem. - Ile ten smok ma lat? I skąd ty w ogóle zeskoczyłaś?
- Rukanor jest młody, ma 2000 lat.
- Dzięki, tyle co ja - zaśmiałam się. - Ale smoki zapewne liczą czas nieco inaczej, zgadza się?
- Tak. Pytałaś z czego zeskoczyłam. No więc właśnie z niego.
- Ja kto? Przecież to było strasznie wysoko!
- Nie dla mnie! Taka moc...A teraz lecę z powrotem....Ah! Miałam się spytać czy nie miałabyś przypadkiem jakiejś... torby? - tu pokazała swój chlebaczek przekładając rękę przez ogromną dziurę w jego dnie. - Rukanor się do niego dorwał - wyjaśniła widząc moją zdziwiona minę.
- Nie, przepraszam Kath, ale nie mam żadnej torby. Może jakąś znajdziesz na targu.
- Nie mam pieniędzy, wszystkie wydałam na najpotrzebniejsze rzeczy.
Zrobiło mi się jej żal. Wiedziałam, że Vaskoci rzadko kłamią więc wyciągnęłam z małej sakiewki, która miałam pod ręką sto ugli i podałam dziewczynie. Była całkowicie zaskoczona.
- Dziękuję królowo - powiedziała.
- Nie ma za co. Lubię pomagać innym. Tera zleć i kup sobie nową torbę.
Kath była naprawdę bardzo szczęśliwa. Zawołała Rukanora, wskoczyła na niego i tyle ich widziałam.

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz